MOJE SPOTKANIA Z FOTOGRAFIĄ

Moje pierwsze spotkanie z fotografią było dość nietypowe. Wujek, tuz przed pierwszą komunią świętą, wręczył mi prezent. To była Smiena 8M załadowana filmem b&w. O fotografowaniu miałem zerowe pojęcie, więc krótka lekcja tuż przed uroczystością zaowocowała pierwszym wycykanym filmem okolicznościowym - zdjęcia były nawet udane, tylko że ja jestem tylko na dwóch, które cyknął wujek:))

Przez następnych kilka lat okazyjnie robiłem zdjęcia na wycieczkach i wakacjach, ale w połowie 7 klasy zapałałem chęcią do bliższego zapoznania się z fotografią i zacząłem fotografować znacznie więcej i częściej. W klasie 8, Smiena już nie wystarczała i zbierałem na lustrzankę. W połowie roku szkolnego przeżyłem wielką radość. Tym większą, że jak niektórzy pamiętają aparaty na półkach nie stały jak obecnie, ale trzeba było mieć znajomości, albo szczęście! No i udało mi się przypadkowo trafić na dostawę do sklepu fotooptyki, a zebrana kwota wystarczyła na zakup wymarzonej lustrzanki - Zenita E.

Jakież było moje zdziwienie po wywołaniu pierwszego filmu! Tragedia! Na 37 klatek, 24 udane...ehhh...ze Smieny miałem 37/36 udanych! Dopiero po pewnym czasie zrozumiałem różnice wynikające ze zmiany aparatu. Zrozumiałem, że fotografii muszę się uczyć tak jak szkolnego przedmiotu - systematycznie i dużo ćwiczyć. Z czasem nauczyłem się korzystania z wbudowanego światłomierza selenowego, nie zapominałem o wyostrzeniu, z większą precyzją stosowałem czasy naświetlania i bawiłem się przysłoną. Kilka miesięcy później kupiłem niedrogą, całkowicie manualną lampę błyskową - Elgawa. Następnym zakupem był potwornie toporny statyw wykonany ze stalowych szyn. Ciężki, ale składał się i można go było zabierać na wycieczki. Stabilny to on nie był, ale do Zenita ze standardowym Heliosem całkowicie wystarczał. Zdjęcia, zwłaszcza te wieczorne stały się znacznie ostrzejsze:)) Następnie dokupiłem wężyk i klika filtrów, z których najczęściej używałem żółtozielonego i czerwonego. Fotografowałem nadal głównie w czasie imprez i wycieczek, a że chodziliśmy sporo po górach i gdzie popadło, to zdjęć przybywało. Wywoływałem je głównie u wujka (pracował w komendzie wojewódzkiej jako technik), ależ tam był sprzęt! Pentakony SIX, Praktice do wyboru, do koloru, obiektywów cała masa, w tym piękny Pentacon 500 i jeszcze większa rura, ale nie śmiałem nawet tego dotykać. Praca na milicyjnym sprzęcie była po prostu przyjemnością, a suszenie zdjęć na cylindrycznej suszarce bajką w porównaniu do domowych sposobów:))

Od kolegi wyhandlowałem dość mocno "przeczytaną" książkę Pękosławskiego i odkryłem inny świat fotografii. Odkryłem przy okazji pomiar TTL i zapragnąłem mieć sprzęt, który ma to cudo. Na wakacjach ciężko harowałem u ogrodnika. Pot wylany na gnojowicę, urabianą ziemię i sadzonki chryzantem opłacił się. Jeszcze w sierpniu idąc z mamą na zakupy, przechodziłem obok fotooptyki, a tam na półce stał ZenitTTL sztuk jedna!...Jeżu, a ja nie miałem przy sobie pieniędzy - rozpacz czarna mnie ogarnęła...a tu kochana mamusia pyta - to o taki aparat ci chodziło? No dobrze, pożyczę ci pieniądze, ale jutro masz mi oddać! Na szczęście miałem całe 2800zł, a tyle wystarczyło i stałem się posiadaczem upragnionego sprzętu. Tydzień testowania. Zrobiłem 2 filmy i wynik był zachęcający - widocznie czegoś się po drodze nauczyłem:))

Odsprzedałem Zenita E oraz Elgawę, a za odzyskane pieniądze kupiłem całkiem solidnego Soligora z automatyką błysku. Reszta pieniędzy poszła na zakup elementów ciemni. Jeden z kolegów chciał się pozbyć powiększalnika, ja miałem w domu trochę miejsca, a mama nie robiła przeszkód. W ten sposób dorobiłem się własnej, prymitywnej ciemni. Pamiętam, że za filtr czerwony służyła mi szybka wycięta ze stłuczonej szyby, oklejona kilkakrotnie ciemnoczerwoną taśmą, termometry dostałem od mamy (pracowała w aptece), a od jej znajomej dostawałem trochę odczynników z ciemni rentgenowskiej. Tym sposobem mogłem trochę oszczędzić i zakupić zapas filmów, a o to nie było wcale łatwo! Udało mi się, pewnie dzięki czarującemu uśmiechowi:)), zamówić w znajomej fotooptyce puszkę Fotopana FF i kilka slajdów ORWO oraz jeden (sic!) kolorowy film ORWO. Moje szczęście nie miało granic, kiedy okazało się, że slajdów mogę mieć nawet 10, a filmów b&w nawet 2 puszki - poszły na to wszystkie oszczędności.

Pierwszy film kolorowy zrobiłem na wycieczce do Pragi (to była druga klasa liceum). Kolory pobudzały wyobraźnię, ale nie do końca spełniły moje oczekiwania. Postanowiłem więc pozostać wyłącznie przy slajdach, o które było ciut łatwiej, i które przynosiły ciekawsze efekty. Z biegiem czasu, tematyka moich zdjęć zaczęła się kształtować wokół fotografii krajobrazowej i zdjęć architektury obronnej (to pewnie w połączeniu z zainteresowaniami historycznymi), ale co raz częściej miałem prośby o zdjęcia ślubne, okolicznościowe, portrety, a nawet trafiły się akty...do pełnoletności jeszcze trochę mi brakowało, więc z trudem opanowywałem się, powtarzając jak jakieś zaklęcie, albo mantrę - nie myśl o d...e, myśl o zdjęciach!!! - no i udało się, zleceniodawczyni była zadowolona, a mnie jeszcze przez tydzień ręce się trzęsły z emocji:)) W ciągu następnych dwóch lat wycykałem kilka puszek filmów b&w oraz ze 40 slajdów, ale im bliżej było matury, tym mniej miałem czasu (dawniej maturę się zdawało, a nie było się przepychanym za 30% poprawnych odpowiedzi). Po maturze i rozczarowaniu co do uniwerku wrocławskiego, poszedłem do pracy w szkole i fotografowanie odeszło na drugi, a nawet trzeci plan. Właściwie fotografowałem wyłącznie na zlecenia żeniących się na potęgę kolegów i koleżanek oraz na wakacyjnych wyprawach. Czasem na wycieczkach, o które było co raz trudniej (czasowo), miewałem różne przygody. W trakcie jednej z nich - na zamek Bolczów - zobaczyłem na skale przepiękny, drobny kwiatek, a że niedawno kupiłem pierścienie makro, postanowiłem go zdobyć. Sęk w tym, że skała miała ok. 5 metrów wysokości, a jedynym dojściem były mury obronne oddalone o jakieś 1,5 metra. Zdecydowałem się na skok. Ja przeskoczyłem, ale Zenit nie bardzo...w połowie drogi wyśliznął mi się z ręki  i poleciał w dół! Na szczęście nie upadł na skałę, ani mur, ale na ziemię, a że Zenit to pancerne bydle, po kontakcie z gruszką i pędzelkiem robił zdjęcia jakby nigdy nic. Kwiatek wyszedł fantastycznie, a ja zyskałem przydomek "rzucającego Zenitami":))

Później przyszło wojsko - dwa lata prawie bez aparatu! Zaraz po wojsku zacząłem studia w Opolu i czasu znowu było za mało. Czasem trafiało się jakieś zamówienie, czasem jakaś impreza, czasem wycieczka...i tylko dziewczyny męczyły mnie o portrety itp. Ponieważ zarobki trochę wzrosły, kupiłem Pentacona 135/2,8MC, a później 29/2,8MC. Pojawiło się w mojej torbie kilka nowych filterków, z których byłem bardzo zadowolony i czasem nawet ich nadużywałem. Życie sobie biegło, ale fotografia zeszła ponownie na dalszy plan. Przez kilka lat zrobiłem raptem z 10-12 filmów.

Powrót do fotografii zaangażowanej nastąpił nieco pod przymusem chwili. Mianowicie zaistniała potrzeba napisania pracy magisterskiej, a tematyka aż się prosiła o solidne zdjęcia. Nie mając specjalnego wyboru, a chęci co raz większe, zanabyłem na aukcji Prakticę DTL3 z Pentaconem 35-70, a później również 70-200, pierścienie makro, kilka różności typu wężyki, muszle itd. oraz nieco solidniejszy statyw Velbona. Przy czym słowo solidniejszy odnosi się wyłącznie do krótkiego zooma:)) bo już na dłuższym stabilizacja następowała po 30s. Zdjęcia wyszły całkiem dobrze, a z niektórych byłem nawet bardzo zadowolony...mój promotor pewnie też, bo jak zobaczył pracę, to zostawił mi tylko 3 dni do przygotowania obrony:)) Praca obroniona, zdjęcia się podobały, czasu wolnego było jakby więcej, więc wróciłem do cykania po raz kolejny. Ponieważ inne hobby - wędkarstwo - przyniosło mi trochę rozczarowań, nie tyle wynikami, co ludźmi z którymi współpracowałem przy tworzeniu organizacji, postanowiłem zrobić sobie od niego przerwę, a zająć się na poważnie fotografią.

Pierwszym krokiem było przekopanie bezkresnych czeluści internetu w poszukiwaniu odpowiedzi na niezadane pytania. Zacząłem od przeczytania książki Mroczka, kilku ciekawych artykułów w prasie, porozmawiałem z kilkoma fotografami i zdecydowałem się nabyć poważniejszy sprzęt. Pół roku poszukiwań, zadawania pytań i testowania przyniósł wreszcie odpowiedź. System Nikona jest najlepszym dla mnie wyborem, a z tego sytemu Nikon F70 lub F801s najlepszym body. Ponieważ F70 trafił mi się dość okazyjnie z kitowym 35-70 i w idealnym wręcz stanie, wybór padł na niego. Robiąc kolejne filmy powiększałem zasoby wiedzy o systemie, a szukając po internecie odpowiedzi na jedno z wielu pytań trafiłem na stronę www.nikon.org.pl i zaczęło się:))

Trafiając na forum Nikona myślałem, że będzie to kolejne forum, na którym po zarejestrowaniu się i wymianie kilku postów zakończy się moja bytność, ale spotkałem tam bardzo życzliwą atmosferę, wielu przesympatycznych ludzi i sporo wiedzy, nie tylko o systemie Nikona. Wkrótce forum zyskało kolejnych zwolenników i dzięki inicjatywie admina (Piotr - serdecznie pozdrawiam!) i kilku innych forumowiczów narodziła się idea SUN (Stowarzyszenia Użytkowników Nikona). Powstała siedziba przy Piotrkowskiej w Łodzi i rozpoczęły się warsztaty, na których można było sobie potrenować pracę w studio, pracę z programami graficznymi oraz street foto. O innych, bardziej towarzyskich aspektach, nawet nie wspominam:)) Wkrótce odbył się pierwszy wspólny plener fotograficzny nad Zalewem Sulejowskim, a zimą kolejny w Zakopanym. Wiosną zorganizowałem kolejny plener - karkonoski. Atmosfera na plenerach jest świetna, a wyniki fotograficzne bardzo zachęcające. Zdjęcia można obejrzeć na forum (link jest na fotografii). Obecnie trwają prace przekształceniowe w SUN i poszukiwanie dróg rozwoju - powstaje portal fotograficzny oraz firma zarządzająca, która weźmie na siebie ciężar finansowania SUN i innych inicjatyw rodzących się na forum. Jeden z użytkowników forum (hesja - Sławciu, uściski dla całej rodzinki:) prowadzi sklep fotograficzny, mamy więc dostęp do ciekawych artykułów po bardzo rozsądnych cenach - sam kupiłem u hesji statyw z głowicą, torbę i kilka innych przydatnych rzeczy (link do sklepu znajdziecie na stronie fotografia). Na forum zarejestrowanych jest ponad 2300 użytkowników, z czego kilkuset jest aktywnych, a pochodzą z całego świata (Australia, Nowa Zelandia, USA, Japonia, Dania, Anglia, Niemcy, Norwegia itd.). Są zawodowcy, ale i kompletni amatorzy. Miłośnicy portretu, krajobrazu, makro i wielu innych form fotograficznych. Co ciekawe, mimo, że to forum Nikona, to mamy również użytkowników Pentaxa, Canona, Fuji, i innych firm, a nawet średniego formatu.

Moje obecne fascynacje fotograficzne niewiele odbiegają od poprzednich. Fotografuję głównie architekturę obronną, krajobraz, szeroko pojętą przyrodę, czasem imprezy okolicznościowe (śluby itp.) oraz jestem szkolnym fotografem. Nie mam z góry założonych tematów (z wyjątkiem wyjazdów na zamki), ale fotografuję to co mnie zaciekawi, to co chciałbym pokazać innym oraz wszystko to, co jakoś działa na moją wyobraźnię. Nie fascynuje mnie nadmierna ingerencja w fotografię (grafika fotograficzna, choć i taką czasem popełniam), ale raczej utrwalenie tego co widzi ludzkie oko. Lubię nastrojowe krajobrazy, zdjęcia nocne, aktywną reporterkę, podglądanie przyrody. Często wybrzydzane na różnych portalach fotograficznych zdjęcia kwiatów czy nieba są dla mnie równie cenne, jak trafienie rzadkiego ptaka w locie. Uczę się...cały czas się uczę, a fotografia pozwala dostrzegać piękno inaczej niż inne media i dlatego wolę fotografię od filmu. Najbliższy mój cel to zapanować nad światłem sztucznym. Zaczynając od błyskogratów systemowych, a kończąc na sprzęcie studyjnym. Trochę to potrwa bo czasu wolnego mam nie za wiele, ale powili będę zyskiwał doświadczenie i wiedzę potrzebną do zrealizowania celu.

cdn.

POWRÓT NA STRONĘ FOTOGRAFIA