PLENERY FOTOGRAFICZNE

 

WROCŁAW cz1.

Zdjęcia z pleneru GKJ NKP 12.07.2008r.

Nie umiem już zliczyć naszych grupowych plenerów, a ten zapowiadał się szczególnie ciekawie. Mimo pewnych problemów komunikacyjnych (tak charakterystycznych dla Wrocławia) dotarliśmy na miejsce przed czasem. Niestety nie wszyscy dotarli. Wypadki losowe odebrały na kilku plenerowiczow. Po odczekaniu obowiązkowego kwadransa akademickiego ruszyliśmy na łowy...

...zwarta grupa poszukiwała dla siebie godnego celu...

...a że tych nie brakowało, to już na początku mieliśmy małe opóźnienie, zwłaszcza, że co bardziej podejrzani musieli przejść obowiązkowo przez wykrywacz metali:))...

...gdy część intensywnie ostrzeliwała brzegi Odry, reszta odpoczywała...

...następnie ruszyliśmy w kierunku Ostrowa Tumskiego, ale po drodze oczywiście wypatrzyliśmy parę ciekawych kadrów...

...jednym z ważniejszych tematów sprzętowych były tym razem gruszki:)))...

...gruszki i jeszcze raz gruszki...cóś te Nikony zapylone straszecznie:)))...

...Jacek strzelał i z krótkiego...

...i z długiego, a podczas gdy Jarek pokazywał, że najwłaściwszym czasem w dzień jest 18s., reszta testowała filtry...

...trzeba był się zbierać bo czas gonił i zbliżała się godzina 18:00 czyli zadyplompwanie Imago...więc nie omijając ciekawszych miejsc ruszyliśmy w kierunku Ossolineum...

...było uroczyście i z nagrodami...a Imago dzielnie wytrzymywała setki strzałów z sabinek i metza...

...co  bardziej zmęczeni duchotą wnętrza siedli na pogawędki przed wejściem...

...po zaliczeniu cześci obowiązkowej, poszliśmy szukać czegoś do picia, ale Wrocław pod tym względem niemiłosiernie ubogi...na szczęście udało się zakupić parę litrów płynów chłodzących i ruszyliśmy w dalszy bój zmierzając jednak co raz skuteczniej w kierunku jadłodajni...ostateczny wybór padł na egipską Piramidę...

...jedzonko pyszne?...maszzzz...wszyscy jedli aż im się uszy i brzuchy trzęsły...

...bez względu na wybraną potrawę, wszyscy zamietli talerze w oka mgnieniu...

...zbliżała się noc, a więc czas udać się po statywy...

...i ruszyć w kierunku rynku...gdzie dzielnie przeciwstawiliśmy się nadchodzącej nocy...

...jedni korzystali ze statywów inni z błyskogratów, ale wszyscy mieli nadmiar pomysłów i skutecznie włazili sobie w kadry...

...więc przy okazji powstawały różniste cudeńka:)))...

...mocno zmęczeni znowu ruszyliśmy w poszukiwaniu czegoś zimnego do picia bo wszystkie zapasy rozeszły się niesamowicie szybko dzięki ciepłej wrocławskiej nocy...ale o ile znalezienie czegoś do picia o godzinie 17 było jeszcze jako tak możliwe, to o 24 graniczyło już z cudem, ale takowy się zdarzył, bo natrafiliśmy na pizzerię...poczym ruszyliśmy do autek i po czułych pożegnaniach i obietnicach następnych spotkań w drogę do domciu...

bonus...czyli jak zrobić zdjęcie zrobionego zdjęcia robiąc własne zdjęcie:)))

 

POWRÓT DO GALERII